Los wysłuchał naszych lamentów, że to jeszcze za szybko na jesień i dostaliśmy kilka letnich dni w prezencie. Z dzisiejszego skorzystałam czytając przez 1,5 godziny książkę na ławce. Tak po prostu.

Czuję się świetnie, złapałam trochę witaminy D (której bardzo mi brakuje i chyba muszę zacząć ją suplementować), spędziłam czas wśród natury. Obok mnie przechodzili ludzie, często z pieskami. Czytanie w takich pięknych okolicznościach przyrody było niezwykle miłe i satysfakcjonujące.

Zachwycam się tym pojedynczym, prostym zdarzeniem, o którym ktoś mógłby powiedzieć, że to nuda. A dla mnie to idealny sposób na spędzanie wolnego czasu i bardzo żałuję, że nie mam własnego ogródka, w którym mogłabym siedzieć codziennie. I pewnie robiłabym to całymi dniami, zwłaszcza, gdyby studia wróciły do formy zdalnej.

Spędzanie czasu samej, w domu, jest dla mnie od zawsze bardzo naturalne i przyjemne. Jednak kiedyś nie poszłabym posiedzieć na ławce sama. Miałam w sobie blokadę, która podszeptywała mi, że można wychodzić tylko z kimś (🤨). Gdy szłam na samotny spacer, czułam się "obco" i nieswojo.

Teraz jest inaczej, choć nadal się uczę. Nie byłam jeszcze sama w restauracji/kawiarni/kinie, ale to może dlatego, że generalnie nieczęsto bywam w takich miejscach. Staram się przełamywać tę blokadę i uczyć, że mam prawo do wszystkiego, na co tylko mam ochotę (o ile nikogo tym nie krzywdzę). Sama czy z kimś. Wyznaczam sobie małe cele, aby stopniowo poszerzać swoją strefę komfortu.


🤎 A Ty, masz problem ze spędzaniem czasu sam_ ze sobą? Nudzi Cię to i wolisz spędzać czas z innymi? Czy może przychodzi Ci to zupełnie naturalnie i jest to dla Ciebie satysfakcjonujące? Daj znać, porozmawiajmy! :)

Brak komentarzy: